blog.znamibezpiecznie.plblog.znamibezpiecznie.pl

Blog Redaktora Naczelnego portalu znamibezpiecznie.pl

Archiwum dla ‘bezpieczeństwo’ tag

Odblaski i przedszkolaki

z 2 komentarzami

Dziś dwie myśli, które przeplatają się z sobą, ale zasadniczo o przedszkolakach, czyli takich małych osóbkach chodzących do przedszkola.

Podbudował mnie dwa dni temu widok przedszkolaków maszerujących chodnikiem pod opieką Pani nauczycielki – ubrane wszystkie były one jak jedno w kamizeleczki odblaskowe.

Słuszna to idea wyposażać dzieciaczki z przedszkoli z takie kamizelki, a jeszcze bardziej słuszna idea aby Panie nauczycielki korzystały z tych kamizelek i ubierały je na każdy spacer w te kamizelki.

Wiele firm w ramach działań odpowiedzialności społecznej dla lokalnych społeczności coś dobrego robi. Znam firmę a raczej fundację przy jednej firmie, która kupuje corocznie na początku roku szkolnego dla dzieciaków z gminy odblaski w różnych wersjach – kamizelki, worki na buty, opaski itp. duperele. Tak dobrze czytacie duperele. Firma kupi kilka tysięcy odblasków i liczy na to iż na coś się przydadzą. Często myli się jednak i to nie dla tego, że brzydkie odblaski kupiła i dzieci nie chcą ich nosić, ale dla tego, iż POLSKIE dzieci nie maja nawyku chodzenia w odblaskach, bo to obciach i już.

Myślą tak bo nikt im świadomości nie zwiększył w tym zakresie, a raczej nikt im nawyku nie wyrobił iż zakładanie odblasków to jak mycie zębów nawyk powinien być.

polecam wszystkim rodzicom i nauczycielom artykuł http://znamibezpiecznie.pl/placowki-oswiatowe/bezpieczna-szkola-i-przedszkole/496-bezpieczniej-z-odblaskami

Rodzice, nauczyciele z przedszkoli i szkół podstawowych wyrabiajcie u dzieci nawyk noszenia odblasków – nie muszą to być od razu kamizelki, ale paski odblaskowe, misie naszyte na plecak, czy kurtkę itp.

Temat numer dwa na dziś:
Moja żona jest nauczycielką w wiejskim przedszkolu – wróciła wczoraj z pracy po zebraniu z rodzicami i dzieliła się ze mną swoimi ważeniami po tym zebraniu.

Mówiła jak tłumaczyła tym rodzicom, aby dawali w domu więcej swobody – pozwalali targać i gnieść gazety, kupili tym dzieciom nożyczki i pozwalali tym dzieciom tymi nożyczkami popracować w domu itd. Widziała początkowe oburzenie tych rodziców, ale jak to gnieść i targać gazety nożyczki w ręce dziecka. Udało się jednak chyba mojej żonie wytłumaczyć rodzicom, iż to jest niezbędna dla rozwoju ich dziecka, bo jeśli je ograniczają to manualność ich dzieci cierpi – nie rozwija się.

No dobrze ale płyńmy już do brzegu…
Rodzice boją się dać dziecku nożyczki do ręki, bo zrobi sobie krzywdę. Myślę sobie, iż nie sztuką jest dziecku czegoś zabraniać: nie rusz tego, tamtego, zostaw to itp. hasła rzucane były pewnie i do nas kiedyś. Jest to bardzo wygodne i jest to wielka sztuka zabronić dziecku czegoś. Sztuką jest jednak znaleźć czas dla tego dziecka, aby nauczyć je bezpiecznej obsługi tego sprzętu.

Przykładem, iż nauczenie dziecka bezpiecznych zachowań nie jest rzeczą trudną tylko trzeba chcieć jest moja córka, która w wieku 10 miesięcy sama schodziła z łóżka i nie było obawy, że zostawi się ją i spadnie.

Jak nauczyliśmy z żoną naszą córkę schodzenia – bardzo prosto. Po pierwsze pokazaliśmy jej, że ma tak się ustawiać aby nóżkami i pupą była z kierunku brzegu łóżka i jak ma się zsuwać z tego łóżka. Pokazaliśmy jej również konsekwencję co się będzie działo jak inaczej będzie chciała zejść z łóżka. (Nie myślcie tylko, że zrzucaliśmy ją na głowę z łóżka :) – nic z tych rzeczy) Kontrolowane i amortyzowane to było spadanie. Ale pozytywne doświadczenia naszej córci przeważały i teraz jak ma 14 miesięcy nie obawiam się ją zostawić na kanapie, czy sofie samej, bo wiem, iż nie spadnie, a jak będzie chciała zejść to zejdzie bezpiecznie.

Written by Naczelny

Listopad 11th, 2010 at 10:32 pm

(nie)bezpieczeństwo agroturystyki

bez kometarzy

w zeszłym tygodniu byłem na spotkaniu ze znajomym, który jest dyrektorem biura Lokalnej Grupy Działania (taki twór, a w zasadzie twory, których jest w Polsce ponad 300, a które to twory mają za zadanie działać na rzecz społeczności małych wiosek i miasteczek).

No ale nie o LGD chciałem pisać, ale o tym co mi właśnie ten znajomy uświadomił.
Agroturytyka to coś co jest wyjęte z pod prawie wszelakiego prawa.
1) nie trzeba tego nigdzie rejestrować,
2) nie płaci się od tego podatków,
3) nie podlega to pod ustawę o usługach turystycznych,
4) osoba prowadząca agroturystykę to najczęściej rolnik lub osoba posiadająca odpowiednią ilość ziemi aby płacić KRUS a nie ZUS),
5) nawet jak kogoś w tym gospodarstwie Agroturystycznym zatrudnia, to niekoniecznie musi być pracodawcą,
i takich przykładów można by kilka jeszcze przytoczyć.

Przechodząc do sedna coś co jest agroturystyką (do 5 pokoi pod wynajem) nie musi mieć:
gaśnicy,
apteczki pierwszej pomocy,
oznakowanych dróg ewakuacyjnych,

może mieć kraty w oknach na parterze
gospodarz może na noc zamykać drzwi i nie zostawiać klucza wynajmującym u niego pokoje,

konsekwencja:
jak będziesz wynajmował pokój w takiej agroturystyce i wybuchnie tam pożar i nie będziesz miał jak ugasić tego pożaru, ani jak ewakuować się z tego budynku to wszystko będzie zgodnie z prawem.

UWAGA ten wpis nie jest próbą zniechęcenia do nocowania w agrogospodarstwie, ale jest to nawoływanie do walki z niebezpiecznym prawem i zachęcania właścicieli gospodarstw agroturystycznych do dobrowolnego dbania o bezpieczeństwo swoich gości.

Written by Naczelny

Listopad 2nd, 2010 at 10:37 pm